...
Dom PolitykaPéter Magyar zwyciężył miażdżąco, ale tacy jak Donald Tusk mogą się bardzo zdziwić, gdy za 4 lata Viktor Orbán wróci

Péter Magyar zwyciężył miażdżąco, ale tacy jak Donald Tusk mogą się bardzo zdziwić, gdy za 4 lata Viktor Orbán wróci

przez admin

Ci, którzy w Polsce, Europie i na świecie oszaleli z powodu wielkiego zwycięstwa demokracji i wzmocnienia UE, bo wygrała TISZA, mało rozumieją z tego, co stało się na Węgrzech.

Najpierw zawsze są krzyki, że polityczni przeciwnicy nie oddadzą władzy, bo to właściwie faszyści, a na pewno autokraci. A potem następuje normalny, demokratyczny proces przekazania władzy i ostrzegający przed zamachem na demokrację wychodzą na idiotów. Tak było w Polsce przed 13 października 2023 r. i tak było na Węgrzech przed 12 kwietnia 2026 r. Bo najczęściej najdalej od demokracji są ci, którzy mienią się jej największymi obrońcami i o tym najgłośniej krzyczą.

Ci, którzy w Polsce, Europie i na świecie odtrąbili wielkie zwycięstwo demokracji i wzmocnienie Unii Europejskiej, bo na Węgrzech z dużą przewagą wybrała TISZA Pétera Magyara, mało z tego, co stało się na Węgrzech rozumieją. Magyar partię przejął dopiero w czerwcu 2024 r., a wcześniej był znaczącym politykiem Fideszu, mężem minister spraw zagranicznych u Orbána w latach 2019-2023 – Judit Vargi (rozwiedli się w 2023 r.). Dzięki Orbánowi i partii Fidesz Magyar zajmował wiele ważnych stanowisk, zarówno politycznych – choćby w MSZ, jak i w spółkach.

Wybory na Węgrzech są traktowane, szczególnie przez obóz rządzący w Polsce, tak, jakby były nie tylko elementem polskiej polityki, ale wręcz były także polskimi wyborami. Taki sposób widzenia wyborów na Węgrzech narzucił przede wszystkim premier Donald Tusk. Po to, żeby pokazać swoją sprawczość. Tusk podczas trwającej na Węgrzech kampanii sugerował, że to on 15 października 2023 r. utorował drogę partii TISZA do zwycięstwa, bo pokazał, że można, a po zwycięstwie Magyara wręcz ogłosił się ojcem jego sukcesu, a nawet warunkiem tego, że TISZA wygrała, co jest po prostu idiotyczne.

Rację ma prof. Zdzisław Krasnodębski, gdy zauważa:

„Subtelna różnica między Węgrami a Polakami. Węgrzy po 16 latach postanowili dokonać zmiany rządzących, dając szansę nowemu liderowi i nowej formacji politycznej. Polacy w 2023 roku przywrócili do władzy polskiego Ferenca Gyurcsány’ego”.

Magyar nie ma z Tuskiem nic wspólnego, choć zapowiedział, że z pierwszą wizytą zagraniczną uda się do Warszawy.

Z porażki Fideszu i zwycięstwa Magyara najbardziej zapamiętale cieszą się ci w Polsce, którzy w ogóle nie zrozumieli, z Donaldem Tuskiem na czele, hasła „Ruszkik haza!”, czyli „Rosjanie do domu” (Tusk umieścił je w swoim wpisie na platformie X). Bo owszem, Magyar nie będzie rozmawiał z Putinem tak jak Orbán, a jego szef MSZ z Ławrowem tak jak Szijjártó, ale Węgry wcale nie zerwą natychmiast więzów gospodarczych z Rosją, szczególnie energetycznych i surowcowych. Magyar mówił zresztą o tym w kampanii.

Péter Magyar będzie wykonywał jakieś gesty w stronę Komisji Europejskiej, żeby odblokować zamrożone fundusze dla Węgier, ale niekoniecznie poprze przekształcanie Unii Europejskiej w superpaństwo pod niemieckim protektoratem. Bo w takim superpaństwie Węgry nie miałyby żadnego istotnego znaczenia – jako niewielki naród (9,7 mln) i gospodarka (222,7 mld dolarów PKB), a przez to zagrożona byłaby nie tylko ich suwerenność, ale w ogóle istnienie. Magyar nie dał dowodu, że jest tak głupi jak rządzący obecnie Polską politycy, którym europejskie superpaństwo w ogóle nie przeszkadza, bo zapewnia im trwanie u władzy, nawet gdyby Polska została sprowadzona do roli podrzędnej guberni.

W Polsce po zwycięstwie Magyara pojawiło się wiele reakcji wręcz kretyńskich. Jak w wypadku marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego:

„Został Panu tylko Putin Panie Prezydencie. Pamiętamy Pana ostatnią wizytę w Budapeszcie”.

Albo szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego:

„Miażdżące zwycięstwo demokratów nad prorosyjskim frontem na Węgrzech pokazuje, że fala skrajnego populizmu jest z UE wypierana. Ci, którzy inwestowali w przyjaźń z Orbanem zostali sami ze swoim wstydem”.

Bądź koordynatora służb Tomasza Siemoniaka:

„Na Węgrzech dzieje się historia! Wielki i wspaniały naród węgierski odrzuca Rosję i wybiera Europę! Wszyscy Polacy, którzy wsparli uczciwe Węgry mogą być dziś dumni z polsko-węgierskiego tradycyjnego braterstwa. Idziemy razem do przodu!”.

Głos musiał zabrać prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski:

„A jednak Warszawa w Budapeszcie! Gratulacje dla Pétera Magyara i wszystkich naszych węgierskich przyjaciół, którzy przyczynili się do zwycięstwa! Gergely Karácsony”.

Ten na końcu to burmistrz Budapesztu, kumpel Trzaskowskiego. Albo Jacek Siewiera, były szef BBN:

„Wreszcie znów gulasz węgierski nie będzie wiązał się z niesmakiem. I może wreszcie znów do szabli i do szklanki!”.

To bądź głosy naiwniaków, bądź kogoś mało rozgarniętego. Podobnie zareagowała zresztą szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen:

„Europa zawsze wybierała Węgry. Kraj wraca na swoją europejską ścieżkę. Unia staje się silniejsza”.

Viktor Orbán zawsze górował nad takimi Europejczykami z przedszkola, jak Donald Tusk, bo wypracował ideową (metapolityczną) alternatywę dla wizji tego, czym ma być Unia Europejska (także w kontekście ewentualnego członkostwa Ukrainy). Alternatywę mocno zakorzenioną w wartościach chrześcijańskich. Nadzieje Donalda Tuska na to, że Péter Magyar będzie jego węgierską kopią są wyjątkowo infantylne. Magyar nie tylko nie stanie się nagle mocno antyrosyjski i bardzo proukraiński, ale też nie porzuci reprezentowanego przez Orbána nastawienia do nielegalnych imigrantów, a może będzie nawet w tym bardziej stanowczy. Jak stwierdził (w „Gazecie Wyborczej”) Dávid Vig, dyrektor Amnesty International Hungary:

„Péter Magyar nie był obecny na Marszu Równości i od tamtej pory ani razu nie wypowiedział się na temat praw osób LGBT+”.

Stronnicy Donalda Tuska w Polsce aż dyszą z podniecenia, jak to Péter Magyar zemści się na Orbánie i jego ludziach. Ale przecież wcale tak być nie musi, a może nawet doszło do jakiegoś układu między dawnymi kolegami z Fideszu. To podniecenie Tuska jest więc grubo przedwczesne, o ile w ogóle uzasadnione.

Słusznie zauważył Dávid Vig, że 

„na Węgrzech jest wiele instytucji przejętych przez ludzi Orbána, którzy zostali mianowani nawet na 9 lub 12 lat. Trybunał Konstytucyjny jest w całości przejęty przez nominatów Fideszu. Jest prokurator generalny, który nie podlega ministerstwu sprawiedliwości, i jest oczywiście mianowany przez Fidesz. Podobnie jak prezes Sądu Najwyższego. Nie można po prostu zwolnić sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy zostali nominowani. To nie jest tak, że masz większość konstytucyjną w parlamencie i zwalniasz wszystkich. Do tego dochodzi prezydent, który na Węgrzech nie jest wybierany w powszechnych wyborach jak w Polsce, ale jest nominatem politycznym. Jakiejkolwiek większości w parlamencie trudno będzie uchwalać ustawy, ponieważ prezydent ma prawo weta konstytucyjnego, czyli skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, który jest pod kontrolą Fideszu”.

Z tych pragmatycznych powodów Péter Magyar mógł się dogadać z Viktorem Orbánem, więc zagrzewanie go do odwetu przez Tuska i jego ludzi może się okazać absolutnie bezsensowne.

Politycy polskiej prawicy już wyciągają wnioski z przegranej Viktora Orbána. Jak poseł Paweł Jabłoński:

„Przyczyny tej klęski są złożone, ale najistotniejsze to – w wielkim skrócie – zła sytuacja gospodarcza i zmęczenie 16 latami rządów jednej partii. A to ostatnie zostało spotęgowane przez jednolitość przekazu, przekonanie o własnej nieomylności, arogancję i radykalizm w działaniach i komunikacji części polityków – a w efekcie gigantyczną niechęć już nawet nie na poziomie programu politycznego – a czystych emocji. W polityce nic nie trwa wiecznie, a diagnozy szybko tracą aktualność. (…) Jeśli chcemy odsunąć od władzy fatalny, szkodliwy dla Polski rząd Tuska musimy uczyć się na błędach. W tym wypadku na szczęście jeszcze na błędach cudzych, ale zostało nam tylko 1,5 roku, żeby nie powtórzyć ich u nas”.

Dr Michał Kuź, politolog, napisał:

„Węgry mają nowego premiera. Ku zaskoczeniu wielu, są więc zupełnie dobrze funkcjonującą demokracją, był szybki telefon gratulacyjny od Orbána, żadnych niespodzianek i to po 16 latach rządów. Czas pokaże jak rządzić będzie Péter Magyar. Orbán balansował między Waszyngtonem a Moskwą i zwłaszcza jego polityka wschodnia wzbudzała niemałą irytację w Warszawie, Magyar tymczasem pewnie obierze twardy kurs na Berlin (studia w Hamburgu i Berlinie, na HU, kontakty, niezwykła sympatia niemieckich mediów itp. itd.), co też nie wszystkich nad Wisłą ucieszy. Nie należy mieć złudzeń, dla obu polityków współpraca z Warszawą to sprawa drugorzędna. Naszą odpowiedzią zaś powinno być orientowanie się bardziej na północ, na Bałtyk. Bez Orbána będzie nam też łatwiej uprawiać politykę transatlantycką w której on nam nie pomagał (bo miał inną wizję przyszłości wschodniej flanki NATO), a był przy tym na amerykańskich salonach piekielnie skuteczny”.

Donald Tusk najwyraźniej ma jednak złudzenia, choć nawet do nich nie ma podstaw.

Dla pełnego obrazu warto jeszcze przytoczyć reakcje różnych polityków ze świata na to, co stało się na Węgrzech. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał:

„Gratulujemy Péterowi Magyarowi oraz partii TISZA ich miażdżącego zwycięstwa. Ważne jest, gdy przeważa konstruktywne podejście. Ukraina zawsze dążyła do dobrych stosunków sąsiedzkich ze wszystkimi krajami europejskimi i jesteśmy gotowi do promowania naszej współpracy z Węgrami. Europa i wszystkie europejskie narody muszą się wzmocnić; miliony Europejczyków pragną współpracy i stabilności. Jesteśmy gotowi na spotkania i wspólną konstruktywną pracę na rzecz obu narodów, a także na rzecz pokoju, bezpieczeństwa i stabilności Europy”.

Do zwycięzcy węgierskich wyborów napisała premier Włoch Giorgia Meloni:

„Gratulacje z okazji jasnego zwycięstwa wyborczego Pétera Magyara, któremu rząd włoski życzy powodzenia w pracy. Dziękuję mojemu przyjacielowi Viktorowi Orbánowi za intensywną współpracę w tych latach i wiem, że również z opozycji będzie nadal służył swojemu Narodowi. Włochy i Węgry to narody złączone głęboką więzią przyjaźni i jestem pewna, że będziemy kontynuować współpracę w duchu konstruktywnym w interesie naszych ludów oraz wspólnych wyzwań na poziomie europejskim i międzynarodowym”.

Dołączył szef włoskiego MSZ Antonio Tajani:

„W Węgrzech zwyciężył umiarkowany i proeuropejski centroprawicowy ruch ludowy. Péter Magyar jest bowiem europosłem z ramienia EPP, który zasiada w Brukseli i Strasburgu w ławach tej samej grupy, gdzie znajdują się przedstawiciele Forza Italia. Najlepsze życzenia owocnej pracy!”.

Prezydent Słowacji Peter Pellegrini stwierdził:

„Lud węgierski zdecydował w demokratycznych wyborach o składzie swojego parlamentu. Uważam, że stosunki między Słowacją a Węgrami utrzymają doskonały poziom, jaki miały w ostatnich latach, i będą nadal opierać się na wzajemnym szacunku, współpracy, wspólnym członkostwie w Unii Europejskiej i Pakcie Północnoatlantyckim, dobrej sąsiedzkiej relacji oraz przyjaźni”. Obszerniej wypowiedział się premier Słowacji Robert Fico: „Z pełnym szacunkiem przyjmuję decyzję obywateli Węgier (…) i jestem gotowy na intensywną współpracę z nowym premierem Węgier, któremu gratuluję wyniku wyborów. Cele rządu Słowacji pozostają niezmienne. 1. Jesteśmy zaangażowani w przyjazne i wzajemnie korzystne relacje z Węgrami, a także w zapewnienie ponadstandardowej pozycji mniejszościom narodowym żyjącym w naszych krajach. 2. Rząd Słowacji popiera odrodzenie formatu Grupy Wyszehradzkiej. 3. Wspólne podejście z Węgrami w ochronie naszych interesów energetycznych. Uważam, że istnieje silne zainteresowanie ze strony Słowacji, Węgier i całej Europy Środkowej odbudową funkcjonowania rurociągu naftowego Przyjaźń”.

Premier Czech Andrej Babiš napisał:

„Gratulacje dla Pétera Magyara z okazji zwycięstwa wyborczego. Stawienie czoła tak silnemu przeciwnikowi jak Viktor Orbán nigdy nie było łatwe, a jednak zdobył zaufanie większości Węgrów i niesie ze sobą wielkie nadzieje i oczekiwania. Nie może ich zawieść. Szanuję wynik wyborów i z niecierpliwością oczekuję naszej współpracy, ponieważ relacje między Węgrami a Czechami są bliskie, a ja zawsze będę pracował konstruktywnie z tym, kogo wybiorą wyborcy”.

Życzenia wysłał premier Hiszpanii Pedro Sánchez:

„Dziś wygrywa Europa i europejskie wartości. Gratulacje dla wszystkich węgierskich obywateli za historyczne wybory. Z życzeniami wspólnej pracy z Péterem Magyarem, na lepszą przyszłość dla wszystkich Europejczyków”.

Do gratulujących dołączył też premier Indii Narendra Modi:

„Najserdeczniejsze gratulacje dla pana Pétera Magyara i partii Tisza z okazji waszego miażdżącego zwycięstwa wyborczego. Indie i Węgry łączy głęboko zakorzeniona przyjaźń, wspólne wartości i trwały wzajemny szacunek. Z niecierpliwością oczekuję bliskiej współpracy z panem w celu dalszego umocnienia naszej dwustronnej współpracy oraz rozwijania kluczowego Partnerstwa Strategicznego Indie-UE na rzecz wspólnego dobrobytu i pomyślności naszych narodów”.

Zareagował również Pablo Quirno, szef MSZ Argentyny:

„Rząd argentyński potwierdza wolę dalszego wzmacniania znaczącej relacji dwustronnej, którą prezydent Javier Milei zbudował i która odzwierciedla się w jego niedawnej i historycznej wizycie w Budapeszcie. Argentyńska dyplomacja szczególnie docenia porozumienie osiągnięte z rządem premiera Viktora Orbána i dziękuje za jego gościnność i współpracę. Jednocześnie życzy mu pełnego sukcesu w roli lidera opozycji. Będziemy dalej pogłębiać nasze więzi i promować wspólną agendę w obszarach priorytetowych dla wzrostu obu krajów”.

Były premier Szwecji Carl Bildt napisał:

„Porażka na Dunaju wywoła duże fale od Bałtyku po Morze Czarne, a Bałkany nie będą najmniej dotknięte. Pierwsza wizyta Pétera Magyara będzie w Polsce, podczas gdy Serbia zostanie pozostawiona na lodzie”.

Zareagował też Tony Abbott, premier Australii w latach 2013-2015:

„Viktor Orbán był bardzo znaczącym premierem – prawdopodobnie najbardziej znaczącym, jakiego Węgry kiedykolwiek miały. Gospodarka się wzmocniła, miasto Budapeszt zostało przekształcone, a polityka rodzinna Węgier oraz determinacja w zachowaniu swojej kultury były obserwowane z uwagą na całym świecie. On i ja różniliśmy się w kwestii Ukrainy, ale uważałem, że miał absolutną rację, stawiając opór UE, zwłaszcza w sprawie nielegalnej imigracji. Dlaczego suwerenny naród miałby być zastraszany przez Brukselę, by wdrażać polityki, które naraziłyby jego przyszłość jako odrębny lud na niebezpieczeństwo? Za Orbána Budapeszt stał się czymś w rodzaju azylu dla konserwatywnych intelektualistów. To był znaczący element miękkiej siły Węgier i nie spodziewam się, że nowy rząd będzie chciał, by to się zmieniło”.

Z kolei były premier Gruzji Giorgi Gakharia napisał:

„Zwycięstwo dla europejskiej demokracji i dla demokratycznego świata jako całości! Niech klęska Rosji i jej proxy trwa tam, gdziekolwiek działają na całym świecie”.

Głos zabrali politycy wspierający Viktora Orbána. Marine Le Pen napisała:

„Pomimo groteskowych oskarżeń rządu Viktora Orbána o ‘dyktaturę’, demokratyczne Węgry wybrały zmianę władzy. Zmiana ta została potwierdzona z wielką elegancją przez Viktora Orbána, który przez 16 lat z odwagą i determinacją bronił wolności i suwerenności Węgier. Zadowolenie wyrażone przez Komisję Europejską, która nieustannie przekraczała swoje uprawnienia i kompetencje na niekorzyść władzy ludów, powinno niepokoić Węgrów w kwestii trwałości tej wolności, drogo wywalczonej przez lata”.

Jordan Bardella obecny szef francuskiego Zjednoczenia Narodowego napisał:

„Węgrzy wypowiedzieli się i dali wyraźną większość Péterowi Magyarowi. Ten wynik, przyjęty z szacunkiem przez Viktora Orbána, dowodzi, że nieustanne oskarżenia instytucji europejskich w ostatnich latach wobec węgierskiej demokracji były bezpodstawne. Viktor Orbán jest wielkim patriotą, który podczas swojej kadencji dokończył gospodarcze nadrabianie zaległości Węgier, promował polityki rodzinne, które pozwoliły chronić dzietność i bronił granic swojego kraju oraz Europy przed napływem migrantów. Mamy nadzieję, że jego następca będzie rządził wyłącznie w interesie swojego kraju i swojego narodu”.

Geert Wilders, założyciel i lider holenderskiej Partii Wolności zaznaczył:

„Orbán był jedynym liderem z jajami w UE. Surowy wobec migracji i anty-woke. Budapeszt dzięki niemu jest oazą bezpieczeństwa w porównaniu z Amsterdamem, Brukselą czy Paryżem. Teraz siedzimy z mięczakami jak Jetten, Macron, Sanchez i Merz. Smutny dzień. Ale będziemy walczyć!”.

Santiago Abascal, lider hiszpańskiej partii Vox, stwierdził:

„Węgry były jedynym narodem w Europie chronionym przed islamistyczną inwazją. Porażka Viktora Orbána naraża je na niebezpieczeństwo. Orbán pozostawia Węgry znacznie lepsze, niż je otrzymał. I pozostawia głęboki ślad we wszystkich patriotycznych siłach Europy. Trzeba kontynuować walkę o suwerenność, wolność i dobrobyt narodów”.

To wszystko oznacza, że Viktor Orbán niekoniecznie się skończył, a tacy politycy jak Donald Tusk mogą się mocno zdziwić, gdy za 4 lata Orbán wróci do władzy.

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Subskrybuj Oglądaj wPolsce24 Wesprzyj nas

Zobacz inne