...
Dom PolitykaList do Bartosza Arłukowicza. „Pamiętam, jak pokazywał mi Pan tablicę z pajęczyną PO”

List do Bartosza Arłukowicza. „Pamiętam, jak pokazywał mi Pan tablicę z pajęczyną PO”

przez admin

Szanowny Panie Pośle,

Pamiętam, jak na początku prac komisji śledczej ws. afery hazardowej w Pana pokoju w hotelu sejmowym z dumą pokazywał mi Pan tablicę z rozrysowaną pajęczyną PO, której ta afera dotyczyła. Pamiętam, co Pan wtedy mówił o tej sitwie.

Lecz w środku prac komisji nagle porzucił Pan tropienie tej afery i zmienił front, by niebawem wejść do rządu Tuska jako pełnomocnik od czegoś tam. I z miejsca przyjął Pan rolę wiernego żołnierza zawsze gotowego do obrony partii, często podłymi metodami. Tej samej partii, którą przed chwilą Pan gardził.

Jest Pan okazem polityka z kategorii najbardziej sprzedajnych. Pana już dawno nie powinno nigdzie być w życiu publicznym. To, że Pan jest, jest dowodem plugawości systemu panującego w Pana partii.

Próbuje Pan rozmywać aferę, w której złodziejstwo przenika się z nadużyciami władzy, a wszystko kosztem pacjentów. I robi to Pan – lekarz.

Po dwakroć hańba!

Nie mam Panu nic więcej do powiedzenia. Bez odbioru.

Ale szanownych Czytelników zachęcam do odświeżenia pamięci ws. tego gagatka. Pamiętają Państwo ten dialog zarejestrowany w restauracji Sowa i Przyjaciele?

Bartosz Arłukowicz: (…) Ela, ty się jakoś tam odniosłaś do tego NIK-u, środki europejskie na sprzęt medyczny?

Elżbieta Bieńkowska: Wiesz co, my mamy to wszystko, ponieważ kontrola NIK-u jest z 2011 r. A nam komisja, bo ja już dzisiaj jak zobaczyłam, jak zobaczyłam na pasku, to mówię: oho, czekajmy na pismo za tydzień. Natomiast, natomiast my mamy całą kontrolę zrobioną, wszystkich tych projektów, rok temu, bo komisja tego zażądała.

Bartosz Arłukowicz: I co ci wyszło?

Elżbieta Bieńkowska: I wyszło dobrze, tak jak trzeba. To znaczy wiadomo, że to nie jest prawda. Wiadomo, że to nie jest prawda.

Bartosz Arłukowicz: Ok, ja ci mówię jak jest.

Elżbieta Bieńkowska: Ale ja wiem jak jest. To nie musiałam kontroli robić. Kontrolę robiliśmy po to, żeby wyszło, że jest dobrze.

Bartosz Arłukowicz: Jest źle i to tak na poważnie. Setki milionów złotych.

W wersji audio ten dialog wciąż można odsłuchać tutaj:

W wyniku afery podsłuchowej Arłukowicz stracił stanowisko ministra zdrowia, ale tylko po to, by po czterech miesiącach wziąć mandat posła i zasiąść w sejmowej komisji zdrowia, a cztery lata później zacząć zarabiać lepiej, i to w euro – w Parlamencie Europejskim.

To tyle, jeśli chodzi o wszelkie wewnątrzplatformerskie konsekwencje, audyty, sprzątanie afer. Kontrole robią po to, „żeby wyszło, że jest dobrze”. W przypadku Szpitala Południowego taki sam proces właśnie trwa.

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Subskrybuj Oglądaj wPolsce24 Wesprzyj nas

Zobacz inne