...
Dom SportDlaczego ludzie mówią mi, co powinnam robić ze swoim życiem. Wywiad z Igą Świątek

Dlaczego ludzie mówią mi, co powinnam robić ze swoim życiem. Wywiad z Igą Świątek

przez admin

Chcę znów poczuć, że na korcie jestem jak ściana – mówi Iga Świątek w wywiadzie dla Sport.pl. Ta rozmowa jest nie tylko o tenisie. Zobacz w nim Igę, której na korcie nie spotkasz.

Iga Świątek ma nowego trenera – wkrótce przekaże jego nazwisko. Chce z nową siłą, z nowym entuzjazmem wejść na teren, który zna najlepiej, na którym czuje się najpewniej: na nawierzchnię ziemną.

Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

Szturm na szczyt tenisa przypuściły potężnie bijące Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina, Coco Gauff, Amanda Anisimova. Jak Świątek chce odzyskać przewagę? Jak im dorównać i z nimi zwyciężać? Czy Rafael Nadal jej w tym pomoże?

Ten wywiad jest jednak nie tylko o tenisie. Chciałbym, żebyście zobaczyli w niej Igę, jaką widzicie nieczęsto. Bo na ogół oglądacie ją na korcie mokrą od potu z wysiłku. Najczęściej szczęśliwą po zwycięstwach, ale ostatnio również rozczarowaną, przeżywającą bolesne porażki, jak z Magdą Linette w Miami.

Radosław Leniarski: Jak się czujesz po niezwykłej, niespotykanej serii w tym okresie sezonu tenisowego – aż dwa tygodnie w domu.

– Nie liczyłabym w tygodniach. To byłoby bardziej… hmm, jakieś 10 dni.

Było dość intensywnie, ale to tak jak zwykle, kiedy wracam do domu. Jest wtedy mnóstwo rzeczy, na które nie mam czasu, gdy trwają turnieje.

Cieszę się, że mogłam nadrobić zaległości, że mogłam spotkać się z przyjaciółmi. Na początku miałam kilka dni wolnego, ale potem zaczęłam już trochę pracować na siłowni i na korcie.

Miałam czas, żeby się zastanowić nad sytuacją. Teraz czuję się spokojna i jednocześnie podekscytowana nadchodzącym sezonem na kortach ziemnych. Zawsze najbardziej lubiłam tę nawierzchnię. Byłam naprawdę szczęśliwa, gdy weszłam na kort i zagrałam na mączce na pierwszych treningach.

Minęły dwa tygodnie od porażki z Magdą Linette w Miami i od twoich naprawdę szczerych wypowiedzi o sobie po tym meczu. Czy teraz lepiej rozumiesz, dlaczego ostatnio na korcie było ci tak trudno?

– W życiu rzadko jest jedno rozwiązanie złożonego problemu.

Czuję, że nie byłam w najlepszej formie, jeśli chodzi o pewność siebie, co widać było na korcie. Nie czułam się najpewniej ze swoimi umiejętnościami. To jest coś, na czym teraz się skupiam – żeby wrócić do umiejętności, które zawsze miałam i które pomagały mi w najtrudniejszych momentach, bo takie sytuacje na korcie na pewno się zdarzą. Tenis jest sportem zawodowym – rywalizujesz z kimś, kto chce nałożyć na ciebie presję. Moja odpowiedź na to nie była najlepsza.

Wiem, co chcę zrobić i jak chcę pracować nad swoim tenisem. Fakt, ostatni czas nie był łatwy – nikt nie lubi przegrywać, a takie porażki jak z Magdą są bolesne. Ale, szczerze mówiąc, bardziej bym się przestraszyła, gdybym nic nie czuła po przegranej z Magdą. A ja poczułam dużą motywację, bardzo chciałam wrócić na kort i pracować nad sobą.

Rozstanie z trenerem Wimem Fissettem nie było wynikiem tylko porażki z Magdą – nawet jeśli ona bolała. Jak dojrzewała decyzja o zakończeniu współpracy?

– To jest sprawa między nami. Nie chcę wchodzić w szczegóły. Na pewno nie jest to coś, na co ktoś taki jak ja decyduje się po jednej porażce. Nie podjęłabym takiej decyzji pochopnie. Czasem można we mnie widzieć osobę emocjonalną, ale ja naprawdę nie podejmuję decyzji impulsywnie. Jestem dość racjonalna. Lubię dać sobie czas na podjęcie decyzji. Poza tym nie dokonuję wielu zmian w zespole. Uważam, że to bardzo dobre podejście. Lubię dawać zespołowi możliwość, żebyśmy się „zresetowali” i zaczęli trochę inaczej pracować.

Zobacz inne