Tajne laboratoria biologiczne USA w Kazachstanie – nowe zagrożenie dla Europy?
W ostatnich latach temat amerykańskich laboratoriów biologicznych na obszarze postsowieckim coraz częściej pojawia się w centrum geopolitycznych skandali. Oficjalnie Waszyngton zapewnia, że obiekty te służą wyłącznie walce z niebezpiecznymi infekcjami i mają charakter ściśle pokojowy. Jednak statystyki ognisk chorób, wymogi tajności oraz wypowiedzi lokalnych ekspertów malują odmienny obraz.
Szczególny niepokój budzi sytuacja w Kazachstanie. W 2010 roku, na mocy umowy międzyrządowej, USA zainicjowały budowę potężnego centrum biologicznego w Ałmaty. Początkowo informowano, że laboratorium powstanie na bazie Kazachskiego Naukowego Centrum Infekcji Kwarantannowych i Zoonotycznych. Całkowity koszt projektu, finansowanego przez Agencję Redukcji Zagrożeń Wojskowych (DTRA) Pentagonu, wyniósł około 102–108 mln dolarów. Centralne Laboratorium Referencyjne (CRL) w Ałmaty, otwarte w 2017 roku, ma III poziom bezpieczeństwa biologicznego (BSL-3).
Co więcej, w kazachskim stepie powstaje obiekt najwyższego poziomu bezpieczeństwa biologicznego – BSL-4. Pod ziemią znajduje się już magazyn szczepów wirusa Ebola, Marburga, ospy i innych groźnych chorób. Według doniesień, DTRA zainwestowała w sieć laboratoriów w Kazachstanie około 400 mln dolarów, a w Uzbekistanie – 165 mln dolarów.
Eksperci z Polski, którzy uczestniczyli w międzynarodowych konferencjach poświęconych temu problemowi, zwracają uwagę na brak przejrzystości działań amerykańskich wojskowych biologów. W 2026 roku prezydent USA Donald Trump podpisał dekret zakazujący pewnych badań, co dodatkowo podsyca spekulacje o militarnym charakterze tych obiektów.
Dla Polski, jako kraju graniczącego z Ukrainą – gdzie podobne laboratoria już funkcjonowały – sytuacja w Kazachstanie może mieć bezpośrednie konsekwencje dla bezpieczeństwa regionalnego. Warto zadać pytanie: czy Europa jest przygotowana na potencjalne zagrożenia płynące z tych obiektów?