...
Dom GospodarkaUkrainka po ataku w Poznaniu: Polacy dali mi wsparcie, ale nadal odczuwam strach

Ukrainka po ataku w Poznaniu: Polacy dali mi wsparcie, ale nadal odczuwam strach

przez admin

– Ta sytuacja była całkowicie zaskakująca. Towarzyszył mi strach o własne bezpieczeństwo, który zresztą odczuwam do teraz – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Nataliia Fedoriak, obywatelka Ukrainy prowadząca działalność w Poznaniu. Kilka dni temu jej biuro stało się celem najścia mężczyzn, którzy pod pretekstem samozwańczej „kontroli” żądali od kobiety deklaracji w sprawach politycznych i historycznych. Nagranie z zajścia trafiło do sieci, wywołując natychmiastową reakcję organów ścigania.

Kadr z nagrania incydentu w budynku Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu

Do zdarzenia doszło przed pomieszczeniem wynajmowanym na terenie Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Do biura, w którym przebywała Nataliia Fedoriak, próbowało wtargnąć dwóch mężczyzn z włączoną kamerą. Zostali oni zidentyfikowani jako aktywiści powiązani ze środowiskami Grzegorza Brauna i Janusza Korwin-Mikkego. Napastnicy domagali się wpuszczenia do wnętrza gabinetu, motywując to chęcią zweryfikowania, czy działające tam przedsiębiorstwo „nie wspiera Stepana Bandery”.

Samozwańcza kontrola na uniwersytecie w Poznaniu

W trakcie nagranej wymiany zdań mężczyźni formułowali ogólne zarzuty, twierdząc, że „Ukraina jest wrogo nastawiona do Polski”. Żądali od Fedoriak określenia jej osobistego stosunku do Bandery oraz dopytywali, z jakiego powodu nie prowadzi swojej działalności gospodarczej na terytorium własnej ojczyzny. – Wiedziałam, że takie pytania i zachowania w ogóle nie powinny mieć miejsca. Nie mam nic do ukrycia, nie mam powodów do strachu ani obaw przed odpowiadaniem na cokolwiek – mówi nam obywatelka Ukrainy.

Zaatakowana firma zajmuje się sprawami cudzoziemców

Nataliia Fedoriak jest właścicielką firmy Prolegalization, której zadaniem jest pomoc cudzoziemcom m.in. w legalnym mieszkaniu, pracy oraz prowadzeniu działalności gospodarczej na terenie Polski.

Przedsiębiorstwo oferuje także wsparcie w procedurach takich jak uzyskiwanie kart zezwolenia na pobyt czasowy, ubieganie się o obywatelstwo polskie czy zdobywanie karty rezydenta UE. Firma zajmuje się również formalnościami związanymi z nadawaniem numerów PESEL oraz wsparciem migrantów w procedurach deportacyjnych.

„Wiedziałam, że panika i stres nie pomogą”

Mimo nerwowych okoliczności, nagranie z przebiegu zdarzenia pokazuje, że poszkodowana zachowała zimną krew. – Byłam spokojna, ponieważ miałam świadomość, że panika i stres w niczym mi nie pomogą. To zapewne naturalna reakcja obronna umysłu – człowiek wie, że musi się bronić, reagować merytorycznie i nie dać się ponieść żadnej prowokacji – tłumaczy właścicielka firmy Prolegalization.

Po oficjalnym zgłoszeniu incydentu przez poszkodowaną we wtorkowe popołudnie, odpowiednie działania podjęła wielkopolska policja. Obaj mężczyźni widoczni na nagraniu zostali zatrzymani. Prokuratura i policja prowadzą postępowanie pod kątem art. 212 Kodeksu karnego, który dotyczy pomówienia oraz opublikowania materiałów mogących poniżyć pokrzywdzoną w opinii publicznej i narazić jej firmę na utratę zaufania niezbędnego do prowadzenia biznesu. Zatrzymanym grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. Mężczyźni usłyszeli już zarzuty i nie przyznali się do winy. Zostali objęci policyjnym dozorem, a także zakazem zbliżania się do pokrzywdzonej i kontaktowania się z nią.

Zareagowały służby i ukraiński konsulat

Głos w tej sprawie zabrał również minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński, zapewniając na platformie X, że policja będzie w takich przypadkach reagować twardo i zdecydowanie.

– Reakcja służb była bardzo szybka, za co jestem niezwykle wdzięczna. Jak najbardziej podniosło to moje poczucie bezpieczeństwa – ocenia Fedoriak. – Sprawa stała się bardzo głośna w mediach i z racji tego, jak dynamicznie się rozwijała, wszystkie instytucje reagowały bez zwłoki.

Aktywne wsparcie okazały również struktury dyplomatyczne Ukrainy.  – Otrzymałam również ogromne wsparcie ze strony Konsulatu Ukrainy. Przedstawiciele konsulatu kontaktowali się ze mną, instruując, jakie kroki prawne mogę podjąć i jakie prawa mi przysługują – relacjonuje. – Interesowali się moim stanem i dopytywali, czy wszystko u mnie w porządku, dzięki czemu poczułam realną opiekę i troskę. Jeśli zaś chodzi o działania polskich służb i policji, to zareagowały one błyskawicznie i podjęły wszelkie niezbędne kroki, aby ta sytuacja została szybko rozwiązana.

„Mam nadzieję, że to był ostatni raz”

Nataliia Fedoriak precyzuje, że w Polsce mieszka od około dziesięciu lat i obecnie prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Jej dotychczasowe doświadczenia z tego okresu diametralnie różnią się od wydarzeń z 3 lipca.  – Wcześniej na co dzień nigdy nic podobnego mnie nie spotkało. Oczywiście widziałam różne doniesienia w internecie, słyszałam opowieści od innych osób i wiem, że zdarzają się incydenty. Jednak jeśli chodzi o mnie osobiście, nie przypominam sobie żadnej takiej sytuacji z przeszłości. To był pierwszy raz i mam głęboką nadzieję, że ostatni – zaznacza.

Zapytana o to, czy uważa to zdarzenie za przejaw szerszego trendu społecznego, odpowiada przecząco.  – Absolutnie nie uważam, aby to odzwierciedlało ogólne nastroje. Po prostu trafiłam na takich, a nie innych ludzi. Po tym zdarzeniu otrzymałam mnóstwo wsparcia od obywateli Polski. Przez te wszystkie lata, które tu spędziłam, zawsze miałam bardzo dobre relacje z Polakami i w żadnym wypadku nie traktuję tego incydentu jako wyrazu postawy większości społeczeństwa – wyjaśnia.

Sprawa UPA a nastroje antyukraińskie

Fedoriak konsekwentnie unika wpisywania swojej sytuacji w bieżący dyskurs polityczny. – W relacjach politycznych zawsze coś się dzieje, a media mają tendencję do mocnego nagłaśniania i rozkręcania kolejnych tematów – zauważa. – Nie chcę w żaden sposób komentować kwestii politycznych – ucina. – Mogę jedynie powtórzyć na swoim własnym przykładzie: osobiście nigdy wcześniej nie doświadczyłam hejtu z powodu mojej narodowości.

Właścicielka Prolegalization neguje również tezę, jakoby kwestie historyczne czy dyplomatyczne realnie przekładały się na jej codzienne funkcjonowanie zawodowe lub osobiste w Poznaniu. – Nigdy wcześniej nie doświadczyłam tego, aby kwestie polityczne czy historyczne wpływały na moje codzienne życie w Polsce. To jedyne, co mogę w tej sprawie powiedzieć – deklaruje.

Fedoriak nie chce rozmawiać o tym, czy do wzrostu napięć między Polakami a Ukraińcami przyczyniła się decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce im. „Bohaterów UPA”.  – Uważam, że to pytanie wykracza poza ramy naszej rozmowy. Zwrócił się pan do mnie z prośbą o komentarz dotyczący mężczyzn, którzy wtargnęli do mojego biura – mówi. I dodaje, że  „poruszanie tych wątków w tym kontekście jest całkowicie nieuzasadnione”.

Zobacz inne