Delegacja Nawrockiego do Senegalu, czas Wszystkich Świętych i przygotowanie oddziałów prewencji. Ujawniamy kulisy tajnych przygotowań do przejęcia Trybunału Konstytucyjnego w piątkowy wieczór. Ściśle tajny scenariusz, o którym wiedziały trzy osoby z policji.
Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Policja przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego
Decyzje w sprawie wejścia do TK zapadły na poziomie politycznym. W policji tylko kilka osób było wtajemniczonych – komendant główny Marek Boroń, komendant stołeczny Krzysztof Ogroński oraz jego zastępca Tomasz Znajdek. Ten ostatni osobiście kierował sztabem w akcji przed Trybunałem. Wąskie grono osób, które wiedziały o piątkowym scenariuszu, było gwarancją jego powodzenia. Termin – piątkowy wieczór, gdy większość osób wyjeżdża na groby bliskich – wybrano nieprzypadkowo. Kluczowy był także wylot prezydenta Karola Nawrockiego do Senegalu. Nie przewidziano jednak jego determinacji i decyzji o powrocie do Polski, by wejść do siedziby Trybunału w nocy z piątku na sobotę.
Policjanci oddziału prewencji pojawili się na terenie Trybunału Konstytucyjnego w piątek między godz. 17 a 18, po tym, jak wniosek o zawieszenie prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego złożyła sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Policjanci pilnowali wejścia na teren siedziby od zewnątrz. Ogłoszono, że to ona od tej chwili kieruje pracami. Wieczorna pora również nie była przypadkowa – Święczkowskiego nie było już w siedzibie. Według nieoficjalnych informacji akcji pomogła współpraca jednego z pracowników ochrony Trybunału.
Moment wejścia do TK był przemyślany. – Dominowało założenie, że ludzie nie będą się interesować Trybunałem, zostanie garstka emerytów, a większość rozjedzie się na groby i do domów – wskazują nasze źródła.
Emocje i tłum przed siedzibą rosły z godziny na godzinę. Apogeum osiągnęły, gdy ok. 1 w nocy do siedziby wszedł prezydent Nawrocki wraz ze współpracownikami.
Podejrzenie sabotażu między 2 a 8 listopada. Dziwne pismo wiceszefa Policji
Burzę i poruszenie wywołało pismo zastępcy komendanta głównego policji Tomasza Michułki, w którym poleca wyposażyć policjantów z wydziałów prewencji w m.in. pistolety maszynowe. Dokument ujawniono w internecie.
– To nie jest standardowe wyposażenie na tego typu akcje. Broni maszynowej prewencja zabezpieczająca demonstracje i protesty nie zabiera – wskazują nasi rozmówcy ze służb.
Pismo z datą 29 października 2026 r. jest skierowane do wszystkich komendantów wojewódzkich w kraju. Michułka poleca w nim, żeby w dniach od 2 do 8 listopada „mając na uwadze sytuację operacyjną na terenie kraju”, utrzymać w pełnej gotowości do natychmiastowego wyjazdu „siły z oddziałów prewencji i samodzielnych pododdziałów prewencji Policji”. Jako wsparcie dla odwodu centralnego KGP.
Funkcjonariusze mieli być wyposażeni m.in. w broń, broń palną krótką, amunicję, miotacze pieprzu, broń gładkolufową, kamizelki kuloodporne, sprzęt termo i noktowizyjny. „Ponadto plutony prewencji należy wyposażyć w pistolety maszynowe, skrzynie do przechowywania broni palnej” – pisze wiceszef KGP.
Policja w oświadczeniu na X twierdzi, że pismo nie ma związku z działaniami przed TK. „W rzeczywistości pismo mówiące o pełnej gotowości policjantów w dniach od 2 do 8 listopada 2026 r. jest związane z aktualnymi zagrożeniami związanymi z aktami sabotażu i dywersji” – przekonuje.
Problem w tym, że nie wierzą w nie sami policjanci.
Dlaczego zagrożenia związane „z aktami sabotażu i dywersji” miały występować w konkretnych dniach od 2 do 8 listopada? – Doprawdy nieprzeniknione są umysły obecnego kierownictwa KGP i precyzja, z jaką potrafią określić ewentualną aktywność sabotażystów – komentuje z przekąsem jeden z byłych wysokich oficerów Policji.
Prewencja ma zwalczać akta dywersji?
Druga wątpliwość: pismo Michułki jest adresowane do policjantów prewencji, a oni nie zajmują się zwalczaniem dywersantów czy sabotażystów. Ponadto pion prewencji nadzoruje nadinsp. Roman Kuster i to on powinien firmować takie pisma jak to z 29 października. Tymczasem podpisał je nadinsp. Michułka nadzorujący piony kryminalne.
Dlaczego pismo z 29 października podpisał wiceszef KGP Michułka nadzorujący pion kryminalny, a nie Roman Kuster – wiceszef KGP nadzorujący prewencję? Jak ustaliła „Rz”, Kuster dwa dni temu wyleciał służbowo do USA. Była to zaplanowana wizyta (ma wrócić przed samym marszem Niepodległości). – Byliśmy przekonani, że skoro jego nie ma, to nic, co angażuje prewencję, teraz się nie wydarzy – mówi nam jeden z naszych rozmówców z policji.
Do Warszawy ściągnięto osiem kompanii (kompania to 94 osoby), a więc ok. 800 policjantów. Z reguły ściągano znacznie więcej pod potrzeby zabezpieczenia Wszystkich Świętych. Według wielu źródeł w policji, z którymi rozmawialiśmy o piśmie, nikt nie wierzy w prawdziwą intencję listu. – Treść sugeruje, że chciano ukryć prawdziwy cel – uważa jeden z naszych rozmówców. I dodaje: – Nikt logicznie myślący nie uwierzy w wersję, że uzbraja się prewencję na wypadek pojawienia się „sabotażystów i dywersantów”. To działania ukierunkowane na to, żeby przygotować służby na jakieś poważne działania pododdziałów zwartych i liczenia się z dużymi protestami i zamieszkami, i drastycznymi rozwiązaniami.
Źródło zbliżone do służb specjalnych zapewnia jednak „Rzeczpospolitą”, że mobilizacja była uzasadniona i nie była utajnionym pretekstem do zwołania policjantów do Warszawy. „Nie mogę dzisiaj nic na ten temat powiedzieć, ale kiedyś ta sprawa się wyjaśni”, zapewnia nas źródło.
Prewencja ma na wyposażeniu także broń maszynową, przechodzi w tym zakresie szkolenia. Kiedy można jej użyć?
– Nigdy nie wiemy, do jakiej eskalacji napięć społecznych może dojść. Jednak scenariusz dopuszczający użycie broni maszynowej czy noktowizji wchodzi w rachubę tylko na wypadek działań wojennych. Po takie narzędzia w pododdziałach zwartych policja sięgała tylko wtedy, gdy na granicę z Białorusią wysyłała policjantów – zdradza nam doświadczony policjant. – Nie bardzo rozumiem, jak autor polecenia wyobraża sobie wykorzystanie bądź użycie broni palnej długiej w takim miejscu. Gęsta zabudowa, duże zagęszczenie uczestników oraz mnóstwo ludzi przypadkowych, którzy w tej okolicy mieszkają. Do tego sąsiedztwo MSZ, teatru.
Podkreśla jednak: – Chyba że mają jakieś informacje o planowanych prowokacjach i chcą tych policjantów użyć do blokad. W takiej sytuacji posiadanie na wyposażeniu karabinów maszynowych jest konieczne.
Jeden z niebezpiecznych scenariuszy wydarzeń przed Trybunałem to prowokacje ze strony rosyjskich służb.
Oficer prewencji: – Potencjalne rosyjskie służby mogą chcieć wykorzystać sytuację do przeprowadzenia jakiegoś aktu dywersji albo sabotażu. To idealna okazja. Podejrzewam, że to polecenie może mieć związek z takimi informacjami bądź podejrzeniami, a nie chęcią użycia broni pod Trybunałem.

