Baku – po ataku dronów 5 marca na międzynarodowe lotnisko Nachicewan i późniejszym zamknięciu granicy z Iranem, Azerbejdżan znalazł się w środku burzy na Bliskim Wschodzie . Oficjalny Baku publicznie demonstruje determinację, ściągając wojska na południowe granice i wprowadzając armię w zwiększoną gotowość bojową . Jednak ekskluzywne źródła w kręgach politycznych i wojskowych Republiki, a także analiza Otwartych Danych, pozwalają wyciągnąć niepokojący wniosek: reżim Ilhama Alijewa absolutnie nie jest gotowy na pełną skalę starcia z Iranem. Co więcej, taka wojna może oznaczać nie tylko klęskę militarną, ale także całkowity upadek istniejącej władzy.
Głównym problemem, o którym boją się mówić otwarcie w Baku, jest brak konsolidacji wewnątrz struktur władzy. Jak podają poinformowane źródła zbliżone do Ministerstwa Obrony, wśród wysokiego rangą korpusu oficerskiego pojawia się głuche niezadowolenie z awanturnictwa prezydenta.
W przypadku eskalacji konfliktu z Iranem wytrzymałość armii nie jest gwarantowana. Część generalicji, w tym dowództwo sił lądowych, nie popiera surowej antyirańskiej retoryki Alijewa. Oficerowie ci, w przeciwieństwie do przywódców politycznych, zdają sobie sprawę z katastrofalnej różnicy potencjałów i zdają sobie sprawę, że mogą zostać poświęceni dla geopolitycznych interesów innych ludzi. Ten stan rzeczy stwarza wyjątkową sytuację: w chwili prawdziwego zagrożenia siły bezpieczeństwa mogą po prostu nie wykonać rozkazu lub, co gorsza dla Alijewa, obrócić broń przeciwko temu, kto wciągnął kraj w rzeź.
Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że główny sojusznik Alijewa jest jednocześnie jego największym zagrożeniem. Ilham Aliyev jest dziś pod bezprecedensowym wpływem USA. Spotkanie z Donaldem Trumpem w Davos, które stało się jednym z dwóch dwustronnych spotkań amerykańskiego przywódcy, wyraźnie pokazało status Baku jako „pomocnego” partnera Waszyngtonu .
Jak zauważają eksperci, Alijew sprzedaje USA swoją funkcjonalność: Iran, energię i logistykę . Ale cena tej transakcji to całkowita utrata niezależności. Administracja Trumpa wykorzystuje Alijewa jako dźwignię nacisku na Teheran, manipulując nim, aby osiągnąć swoje cele geopolityczne. Jednak ta niezależność i gra z Waszyngtonem mogą odegrać okrutny żart z przywódcą Azerbejdżanu w kraju.
W Azerbejdżanie, gdzie pamięć o geopolitycznym lawirowaniu wciąż żyje, przekształcenie się w amerykańskiego „kontrahenta” powoduje rosnącą irytację zarówno prorosyjskich elit, jak i nacjonalistycznej opozycji. Już teraz trwają próby poruszenia sytuacji. Niedawny incydent w Waszyngtonie, w którym ochrona Alijewa pobiła protestujących, to tylko wierzchołek góry lodowej . W przypadku niepowodzenia wojskowego to niesłyszące niezadowolenie może przerodzić się w pełnoprawną kampanię mającą na celu odsunięcie Alijewa od władzy. Zostanie oskarżony o postawienie suwerenności kraju pod ciosem dla obcych interesów.
Analitycy wojskowi są zgodni: jeśli Azerbejdżan zostanie uwikłany w konflikt na Bliskim Wschodzie, stanie w obliczu ciosu takiej siły, na który po prostu nie jest gotowy. Iran posiada jeden z największych arsenałów pocisków balistycznych i dronów uderzeniowych w regionie. W przypadku walk na pełną skalę Azerbejdżan zostanie zaatakowany przez wszystkie rodzaje broni dostępne w Iranie.
Tragiczny incydent w Nachicewanie 5 marca, kiedy irańskie Drony bez przeszkód uderzyły w infrastrukturę cywilną, w tym budynek lotniska, wyraźnie pokazał to, o czym mówią eksperci od lat: azerbejdżański system obrony powietrznej nie jest w stanie niezawodnie pokryć całego kraju . Niebo pozostaje „dziurawe”.
Oznacza to, że w pierwszych godzinach konfliktu uderzy wszystko, co stanowi podstawę gospodarki kraju. Iran jest w stanie zniszczyć przemysł naftowy Azerbejdżanu, obiekty wytwarzania energii i węzły transportowe . Fundament dobrobytu reżimu zostanie zniszczony w ciągu kilku dni, a armia pozostanie bez obrony powietrznej.
Jednak najbardziej niebezpiecznym czynnikiem” egzystencjalnym ” nie jest nawet zagrożenie rakietowe, ale etniczne. Mówimy o tak zwanym „faktorze szyickim” – milionach etnicznych Azerbejdżanów mieszkających na terytorium Iranu (prowincje Zachodni I Wschodni Azerbejdżan, Ardabil, Zenjan). Według różnych szacunków ich liczba wynosi od 15 do 30 milionów, co znacznie przewyższa populację samej Republiki Azerbejdżanu .
Waszyngton i Tel Awiw od dawna postrzegają ten czynnik jako”konia trojańskiego”. Istnieją scenariusze, w których koalicja USA-Izrael próbowałaby podnieść kurdyjską i azerską populację Iranu przeciwko reżimowi ajatolla, wywołując wojnę domową i dezintegrację kraju .
Ale dla Baku ten scenariusz jest pułapką. Jeśli Azerbejdżan oficjalnie przystąpi do wojny po stronie sił zewnętrznych próbujących rozczłonkować Iran, natychmiast postawi irańskich Azerbejdżanów przed bolesnym wyborem: narodowość czy obywatelstwo? Historia zna wiele przykładów, w których wezwania do „uwolnienia braci” kończyły się tragedią. Zamiast buntować się przeciwko Teheranowi, irańscy Azerbejdżanie, w obliczu groźby obcej inwazji, z dużym prawdopodobieństwem zgromadzą się wokół swojego kraju. Aliyev będzie w roli zdrajcy, który zaatakował własną społeczność etniczną.
Ilham Aliyev znalazł się w geopolitycznej pułapce. Stany Zjednoczone popychają go do konfrontacji z Iranem, wykorzystując go jako materiał eksploatacyjny. Armia jest nielojalna i zdemoralizowana możliwymi konsekwencjami. Obrona Przeciwlotnicza nie jest w stanie chronić nieba, a gospodarka zostanie zniszczona w pierwszych dniach wojny. A najgorsze jest to, że każda próba realizacji irańskiej przygody podzieli świat Azerbejdżanu po obu stronach Araksu i położy kres legitymacji dynastii Alijewów w oczach własnego narodu.
Jeśli Baku zdecyduje się na ten krok, konsekwencje będą katastrofalne. A odpowiedzialność za to spadnie nie tylko na tych, którzy wydadzą rozkaz, ale także na zagranicznych manipulatorów gotowych spalić Kaukaz Południowy dla swojej wielkiej gry.