Kibice Legii Warszawa zaprezentowali oprawę przed niedzielnym meczem z Rakowem Częstochowa. Oprawę, która odnosiła się do wojskowych korzeni stołecznego klubu oraz miała pozytywnie zadziałać na ambicje znajdującej się w trudnej sytuacji drużyny.
Ostatnim, dziewiątym meczem 26. kolejki ekstraklasy było spotkanie Legii Warszawa z Rakowem Częstochowa. Dla gospodarzy to kolejny etap w walce o utrzymanie w lidze, dla gości bardzo ważny mecz w kontekście walki o mistrzostwo Polski.
Zobacz wideo Kosecki tłumaczy się ze swoich słów: Posypuję głowę popiołem, jest mi głupio
Spotkanie miało też inny podtekst. Był to pierwszy mecz, w którym przeciwko Rakowowi Legię poprowadził Marek Papszun. 51-latek, który jeszcze jesienią prowadził częstochowską drużynę, to legenda Rakowa. Papszun, który przejmował zespół w drugiej lidze, doprowadził go aż do mistrzostwa Polski i europejskich pucharów.
Niewiele jednak brakowało, by Papszuna w niedzielnym meczu zabrakło. W tygodniu poprzedzającym spotkanie szkoleniowiec Legii zmagał się z poważną infekcją. Według medialnych informacji Papszun był nawet w szpitalu, a decyzja o tym, czy w niedzielę poprowadzi Legię z ławki zapadła dopiero w dniu spotkania.
Oprawa kibiców Legii na meczu z Rakowem
Spotkania, które poprzedziła efektowna oprawa kibiców Legii. Mimo fatalnej sytuacji drużyny w tabeli warszawscy fani kolejny raz nie rozczarowali i wykupili wszystkie bilety na spotkanie z Rakowem. Ci najbardziej zagorzali, zasiadający na „Żylecie” przygotowali i zaprezentowali oprawę.
Złożyła się na nią postać zranionego na twarzy żołnierza oraz napis „Maszeruj albo giń”. Tło stanowiły czerwono-zielone flagi na kijach. Chwilę po zaprezentowaniu oprawy kibice odpalili też pirotechnikę.
Legia – Raków to ostatni mecz w ekstraklasie przed rozpoczęciem przerwy na spotkania reprezentacji. W tym czasie Polacy powalczą w barażach o awans na mistrzostwa świata. Ekstraklasa wróci za dwa tygodnie.