Tomasz Terlikowski przekracza kolejne granice. W wielkim wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” popiera już legalizację „małżeństw” osób tej samej płci i homoadopcje. Kolejna faza w ideowej odysei chorążego „Kościoła otwartego”
Analiza ewolucji poglądów Tomasza Terlikowskiego to zadanie wymagające sporej uwagi, ale bardzo pouczające. Zmiana myślenia znanego niegdyś z pryncypialności publicysty katolickiego dobrze pokazuje, jak szybko przesuwają się granice jego akceptacji dla dekompozycji tradycyjnego światopoglądu katolickiego. Co w tej mierze mówi nam ostatni spory wywiad w dzienniku Adama Michnika?
Jeśli ktoś naiwnie zakłada, że wywiady z Terlikowskim w czołowym organie prasowym polskiego obozu liberalnego stają się coraz mniej wymagające dla Terlikowskiego, to jest w sporym błędzie. Nie widać żadnej taryfy ulgowej dla niegdysiejszego ideowego grzesznika. Co więcej, można odnieść wrażenie, że surowe egzaminowanie z dawnych błędów staje się swoistym rytuałem, który Terlikowski musi zaakceptować, jeśli chce pojawiać się nie tylko na łamach pisma z ulicy Czerskiej.