...
Dom GospodarkaUSA, niepewny sojusznik. Rotacja żołnierzy do Europy wstrzymana pod wpływem emocji Donalda Trumpa

USA, niepewny sojusznik. Rotacja żołnierzy do Europy wstrzymana pod wpływem emocji Donalda Trumpa

przez admin

Ofiarami decyzji Donalda Trumpa o anulowaniu rotacji czterech tysięcy żołnierzy w Polsce jest nie tylko nasz kraj, ale także Kongres i Sojusz Atlantycki.

Planową rotację brygady pancernej USA do Polski wstrzymał szef Pentagonu Pete Hegseth

– Część żołnierzy ze sprzętem już została do Polski wysłana, kiedy pojawił się rozkaz sekretarza obrony Pete Hegsetha. Wycofanie w ostatnim momencie oddziałów gotowych na misję trudno nie uznać za dość dramatyczny ruch. Jeśli stoi za tym jakaś strategia, to powinniście o niej wiedzieć i nam ją przekazać – powiedział w piątek w czasie posiedzenia komisji ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów wywodzący się ze stanu Waszyngton demokrata Adam Smith. 

Jednak słuchając zeznań obecnych na sali pełniącego obowiązki szefa sztabu generalnego gen. Christophera LaNeve i sekretarza armii Dana Driscolla trudno o jakiejś strategii mówić. Ich zdaniem temat redukcji amerykańskich sił w Europie pojawił się dwa tygodnie wcześniej, jednak decyzja w tej sprawie zapadła dosłownie kilka dni przed debatą w Kongresie. Cytowany przez AP przedstawiciel amerykańskiej administracji ujawnił, że w poniedziałek 11 maja zwołano z 20-minutowym wyprzedzeniem zebranie dowódców wojskowych, na którym przekazano decyzję władz politycznych w Waszyngtonie. Na tym etapie większość ciężkiego sprzętu jednostek przeznaczonych do rotacji została wysłana do Europy lub była już załadowana w portach.

Redukcja wojsk w Europie to efekt impulsywnej reakcji Donalda Trumpa

Z notatki Pentagonu, do której dotarła CNN, wynika, że cała operacja wstrzymania przerzutu 2. Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii zaczęła się po tym, jak na początku maja Donald Trump wpadł we wściekłość z powodu oceny kampanii irańskiej przez Friedricha Merza. Kanclerz uznał, że Ameryka nie ma w tej sprawie żadnej strategii, a Iran „upokarza” Stany Zjednoczone.

– Niedawna retoryka niemiecka była nieodpowiednia i niepomocna – czytamy we wspomnianej notatce Pentagonu.

– Narody europejskie nie przyszły z pomocą, kiedy Ameryka ich potrzebowała – uznano dalej. To aluzja do tego, że alianci z Europy nie włączyli się w operację uwolnienia ruchu przez Cieśninę Ormuz. W Paryżu, Londynie, Berlinie czy Warszawie wskazywano, że Trump nie przeprowadził żadnych konsultacji z Europejczykami przed rozpoczęciem wraz z Izraelem uderzenia na Iran blisko trzy miesiące temu. W przypadku naszego kraju na takim podejściu niewątpliwie zaważyły też przykre doświadczenia z kampanii irackiej 2003 r. – Oczekuję racjonalnych decyzji – wspominał o amerykańskiej strategii wobec Iranu Donald Tusk.

Zaraz po cierpkich słowach Merza Pentagon ogłosił, że USA wycofają z Niemiec pięć tysięcy żołnierzy. Tyle, że inaczej, niż w przypadku sił amerykańskich w Polsce funkcjonujących na zasadzie rotacyjnej, tu chodziłoby o oddziały na stałe rozlokowane w Republice Federalnej, także z rodzinami. Ich szybka przeprowadzka nastręczałaby ogrom problemów prawnych i logistycznych. 

LaNeve przyznał w Kongresie, że w tej sytuacji wspólnie z głównodowodzącym siłami amerykańskimi i szerzej natowskimi w Europie gen. Alexusem Grynkewichem, uznano, że najłatwiejszym sposobem na wypełnienie oczekiwań Trumpa będzie wstrzymanie rotacji oddziałów mających pojawić się w Polsce, ale także w krajach bałtyckich. Poza wspomnianą jednostką liczącą ok. 4,7 tys. żołnierzy Pentagon wstrzymał jednak także liczący ok. 500 wojskowych batalion specjalizujący się w obsłudze rakiet dalekiego zasięgu, który miał zostać wysłany do Niemiec. 

Republikanie w Kongresie przyłączają się do krytyki Trumpa

Decyzja nie była konsultowana ani z niemieckimi, ani z polskimi władzami.

– Przedstawiciele polskich władz byli tym całkowicie zaskoczeni – przyznaje Don Bacon, przedstawiciel Nebraski w Izbie Reprezentantów. – To jest godna pożałowania decyzja. To, co właśnie zrobiliśmy Polsce jest żenujące dla naszego kraju – dodał. 

Bacon nie był jedynym republikaninem, który ostro potępił republikańską przecież administrację. Inicjatywa Pentagonu doprowadziła wręcz do rzadko widzianej jedności obu głównych partii politycznych.

– Nie bardzo wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. Ale mogę powiedzieć, że nie jesteśmy zadowoleni z tego, o czym się tutaj mówiło – powiedział przewodniczący komisji ds. sił zbrojnych, republikanin z Alabamy Mike Rogers. 

Do tej pory pewną nadzieję na ustabilizowanie relacji między Warszawą i Waszyngtonem stwarzała perspektywa wyborów cząstkowych do Kongresu w listopadzie. Z kompleksowego modelu sondażowego tygodnika „The Economist” wynika, że demokraci przejmą wówczas na 90 proc. większość w Izbie Reprezentantów i na 50 proc. w Senacie. Jednak jak wskazuje Rogers, Pentagon nie wywiązał się z obowiązku konsultowania Kongresu przed podjęciem decyzji o strategicznym znaczeniu. Nie jest nawet pewne, czy po ostatnim ruchu Departamentu Obrony Amerykanie będą mieli w Europie rozlokowanych na stałe przynajmniej 76 tys. żołnierzy, jak tego wymaga budżet amerykańskich sił zbrojnych na 2026 r. 

Dlatego frustracja zachowaniem administracji Trumpa doprowadziła do niespotykanej jedności Republikanów i Demokratów także w Senacie. I to nie tylko w odniesieniu do Polski, ale także i Niemiec.

– W odpowiedzi na wezwanie prezydenta Trumpa do przejęcia większej części ciężaru obrony Europy Niemcy wyszły z inicjatywą, zasadniczo zwiększając wydatki na obronę. Udostępniły także bez przeszkód bazy i prawa do przelotu dla amerykańskich sił powietrznych w trakcie operacji irańskiej – wskazał republikański senator z Mississippi Roger Wicker.

– O ile wiem, ani Polska, ani my nie zostaliśmy o tym wcześniej zawiadomieni. To jest niezwykle krótkowzroczne działanie, które oznacza wysłanie złego sygnału do Władimira Putina, do Chin, do Iranu – podkreśliła demokratyczna senator z New Hampshire Jeanne Shaheen. 

To jest też trudny moment dla Polski. Choć żaden z najwyższych przedstawicieli polskich władz nie może tego przyznać otwarcie, Ameryka staje się mało przewidywalnym sojusznikiem. Trump wielokrotnie zapewniał przecież w szczególności prezydenta Karola Nawrockiego, że nie tylko nie wycofa żołnierzy z naszego kraju, ale wręcz zwiększy ich liczbę. Sam Pete Hegseth nazwał wręcz nasz kraj „wzorowym sojusznikiem” z uwagi na skalę wydatków na obronę. Jednak w chwili próby okazało się, że te słowa nie mają większego znaczenia. Polska została wrzucona przez Amerykanów do jednego worka np. z Hiszpanią, której premier Pedro Sanchez lansuje się jako przywódca międzynarodowego obozu przeciwników Trumpa, przez lata unikał zwiększenia nakładów na obronę i nie zezwolił na użycie amerykańskiej bazy lotniczej w Morónie koło Sewilli w trakcie operacji irańskiej. 

Zobacz inne